+48 508 193 247
……czyli jak zorganizować wesele dla zapominalskich przez zapominalskich 🙂 *Ja zapomniałam dokumentów z autka; *Paweł: jednego z dokumentów do kościoła; *Świadek: lewego szkła kontaktowego; *Mama Pawła: butów; *Mama Wioli: kwiatów *Zespół zapomniał, że w dniu ślubu odbiera się ZAWSZE telefony od Panny Młodej 🙂 *Jeden z Gości zapomniał, że tuż przed oczepinami nie psuje się instalacji elektrycznej na sali….a w zasadzie nie psuje się jej wcale 🙂 🙂 🙂 Przyznać się kto o czym jeszcze zapomniał, bo na pewno nie wymieniłam wszystkiego 🙂 Kochani, ja już za Wami tęsknię…. strasznie mocno!!!!!
Tacy trochę jak my. Ona zwariowany postrzeleniec, On twardo stąpający po ziemi facet pilnujący swej roztrzepanej żony 😀 . Ich wesele to istna petarda. Nie sposób tu nawet tego przedstawić. A plener? Dwa cudowne dni w Pradze i czeskich lasach. Nawet deszcz i ból pleców nie były w stanie tego popsuć. Na koniec wspólna praca z Moniką nad książką 🙂 To było DOBRE rozpoczęcie sezonu 2016!!!!
Przepiękna Para Młoda darząca się jeszcze piękniejszą Miłością…. A to co mi osobiście bardzo w sercu zapadło, to fakt że plener rozpoczęliśmy dokładnie w tym samym miejscu gdzie pierwszy raz się spotkali i zakochali w sobie 🙂
Kaśkę i Tomka poznałam 2 lata temu na innym weselu (które też tu umieściłam – kto spostrzegawczy niech znajdzie)…. i to było jedno z najlepszych spotkań w mojej karierze 🙂 Kaśka to czarodziejka, która od tamtej pory zamieniła kilka moich Panien Młodych w najpiękniejsze księżniczki świata 🙂 i nawet któregoś razu mnie swoimi czarami potraktowała….i było bosko 😀 To był zaszczyt pracować dla Was tego dnia Kochani….
Wyobraźcie sobie taką oto historię….. Wrocław (ponad 630 tyś. człowieków), skrzyżowanie, DWOJE NIEZNANYCH SOBIE LUDZI w dwóch różnych samochodach…. i to krótkie spojrzenie na siebie zanim każde ruszyło w swoją stronę grzecznie startując z jedyneczki (taaaa…. wiem przegięłam – Wrocław 🙂 )….. Odnaleźli się, zakochali…. i nas zgarnęli na sam koniec tej historii 🙂 Kto to przebije???? No kto???? 🙂
Aśka i Grześ to tacy ludzie, w obecności których natychmiast wraca dobry humor 🙂 🙂 🙂 A podczas wesela zaczęłam się zastanawiać na ile właściciele sali wycenią nową podłogę, gdyby goście zerwali obecną 😀 😀 😀 ….taka była impreza!!!!!
Zacznijmy od tego, że jadąc do Nich zgubiłam się na A4….a potem już było tylko doskonale 🙂 Językowe łamańce polsko-angielsko-francuskie przerwane w połowie pożarem 🙂 🙂 🙂 I mnóstwo piegów…. cudownych piegów 🙂
Para Wariatów…kochanych Wariatów!!! Szalone wesele i plener na dwie sukienki….a do tego dwie cudowne Mamy, które na dzień dobry zalały mnie ogromem serdeczności. Powtarzamy???? 🙂 🙂 🙂
Oni zakochali się w sobie tańcząc…. i to powinno wystarczyć za cały opis 🙂 Jednak dodam, że wichury, ściany deszczu, burze, błyskawice grzmoty i najgorsza zmora czyli kilkugodzinny brak prądu nie potrafiły zepsuć tego wesela. Jakbym się chciała bawić teraz w prorokowanie to bym powiedziała, że Ich małżeństwa nic nigdy nie zniszczy 😀 Beatko…brakuje mi Ciebie po drugiej stronie ulicy!!!! lof ju!!!!
Ania i Rafał – wariaty …..a do tego jeszcze Legia, czyli najbardziej postrzelony pies na dzielnicy 🙂 To było najbardziej wytatuowane i ogniście szalone wesele tego sezonu zakończone silnie eksperymentalnym plenerem w ich mieszkaniu 🙂